Psychokardiologia. Serce pełne emocji…

Od wielu lat, każdego dnia, uczę się rozumieć i leczyć ludzkie serce. To niesamowicie piękny organ, który od najdawniejszych czasów wzbudza zachwyt, ale też sprawia wiele problemów. Ludzkie serce to nie tylko narząd. To dużo bardziej skomplikowane…

 

Na ostry dyżur pogotowie przywozi młodego mężczyznę z rozpoznaniem zawału serca. Ma 40 lat. Nie wierzy, że to zawał, pewnie to jakaś pomyłka. Przecież jest młody i zdrowy. Jaki zawał? Skąd?  To fakt, że pali papierosy, niedosypia, pracuje do późna, ma dużą nadwagę, jada coś na szybko w mieście, ale przecież – takie czasy. Wszyscy tak robią. Czas w szpitalu spędza z telefonem komórkowym i laptopem, bo przecież musi dbać o firmę, ma ciągle tyle spraw do załatwienia. Dobrze, że już mu naprawili tę zatkaną tętnicę, dzięki temu będzie mógł już za 4 dni stawić się na spotkaniu firmowym.

 

Ania jest 35-letnią kobietą, elegancką, ambitną, bardzo dużo wymagającą od siebie i innych, bo przecież dzięki temu trzyma życiowy poziom. Ma mnóstwo planów życiowych i ciągle pełen grafik spraw do załatwienia, takich na już. Tylko nie wie, skąd i dlaczego, przyplątało się do niej nadciśnienie. Przecież jest młoda i zdrowa. Nie ma czasu się nad tym zastanawiać. I tak ciągle walczy z czasem. Potrzebuje jakiegoś leku o natychmiastowym działaniu.

 

Młody 26-letni chłopak jest już po raz czwarty na wizycie kardiologicznej w ostatnim czasie. Nie wierzy, że jest zdrowy, skoro nie może normalnie funkcjonować. Jego organizm szaleje. Nie może spać w nocy, budzi go okropne kołatanie serca i ucisk w klatce piersiowej. Potem nie śpi już do rana. Za każdym razem boi się, że to zawał i będzie z nim koniec. W pracy ma poczucie, że brakuje mu oddechu i że zaraz zemdleje, do tego drętwieją mu ręce. Wiele razy przebywał na oddziale ratunkowym. Za każdym razem bez rozpoznanej choroby. A na pewno jest ciężko chory. Tylko nikt nie umie tego rozpoznać. A on boi się coraz bardziej. Bierze już leki przeciwlękowe, uspokajające, blokujące szybkie bicie serca i jeszcze ostatnio dwie tabletki na depresję.

 

Tego typu sytuacje przydarzają mi się codziennie nie tylko na ostrym dyżurze w szpitalu, ale i w poradni kardiologicznej. Często zastanawiam się, jak to możliwe, że my ludzie nie widzimy zależności między naszymi wyborami a na naszym zdrowiem? Biegniemy przez życie bez wytchnienia, nie mając świadomości, że meta, wbrew naszym oczekiwaniom, często kończy się na ostrym dyżurze. Myślimy – tak, ale mnie to nie dotyczy. Dziś może nie, ale jeśli nie zrozumiemy zależności działania mechanizmu umysł–serce, to jutro taka sytuacja może dotyczyć również nas.

 

Układ krążenia, jak żaden inny, powiązany jest z ludzkimi emocjami. Już w XVI wieku zwrócono uwagę, że zmiany tętna u pacjentów są związane z określonymi stanami emocjonalnymi. Człowiek nie jest wybiórczym organem, który czasem stara się usilnie leczyć. Jest całością psychosomatyczną. Składa się z narządów wewnętrznych i z układu emocjonalnego, który łączy świat zewnętrzny, w którym żyjemy, z naszym wnętrzem. To właśnie układem emocjonalnym wpływamy na funkcjonowanie naszych organów. Świat zewnętrzny postrzegamy za pomocą naszych zmysłów, takich jak m.in. wzrok czy słuch. Na podstawie tego, co widzimy lub słyszymy, powstają nasze myśli na temat odbieranego bodźca zewnętrznego oraz wynikające z tego uczucia. Uczucia natomiast są sygnałem dla naszego mózgu o tym, w jaki sposób nasz organizm powinien zareagować na to, co dzieje się na zewnątrz.

 

Jeśli jakąś sytuację zinterpretujemy jako zagrożenie, nasz mózg natychmiast, bez sprawdzania tego, czy tak jest naprawdę, odpala reakcję „walcz-uciekaj”. Podnosi nam m.in. ciśnienie tętnicze, poziom cukru we krwi oraz powoduje wyrzut kortyzolu i adrenaliny. Nasz organizm jest gotowy do walki. To perfekcyjnie skonstruowany system, który jest niezbędny w sytuacjach zagrażających życiu człowieka. Problem pojawia się wtedy, kiedy odczytujemy jako zagrożenie to, co nim faktycznie nie jest. Często walczymy z tym, co mamy tylko w swojej głowie, a na zewnątrz to nie istnieje. Jeżeli ta reakcja jest powtarzana na co dzień, w wyniku nieprawidłowej interpretacji naszych codziennych zdarzeń w domu, w pracy, w wyniku ciągłej stymulacji współczulnej receptorów narządów wewnętrznych, dochodzi do ich przebudowy i zmian czynnościowych. Często jesteśmy tak przyzwyczajeni do funkcjonowania w takim stanie, że już go nie zauważamy. Orientujemy się, że tak jest, dopiero wtedy, kiedy zobaczymy za wysokie ciśnienie lub tętno na wyświetlaczu aparatu. Czasami świadomość przychodzi nagle wraz z arytmią serca, kołataniem, zawałem.

 

Psychokardiologia to nauka badająca wpływ czynników psychicznych i emocji na układ krążenia.

Czy to się nam podoba, czy nie, wszyscy mamy emocje. Towarzyszą nam w życiu każdego dnia. Czasem staramy się coś z nimi zrobić, jakoś ich się pozbyć, gdzieś je schować, wybrać sobie te, które nam się podobają. Nie można jednak oszukać samego siebie. Jeżeli długo odczuwasz stres, lęk, Twoje serce w pewnym momencie przypomni ci o sobie arytmią albo nadciśnieniem. Jeśli przez długi czas swoją złość i napięcie zagłuszasz paleniem papierosów, Twoje serce w pewnym momencie da o sobie znać. Sposób, w jaki myślisz, czy to, jak interpretujesz rzeczywistość, ma bezpośredni wpływ na funkcjonowanie Twojego organizmu. Każda choroba jest procesem ogólnoustrojowym: choruje cały człowiek, a nie sam narząd. Leczenie pojedynczego organu zazwyczaj nie przynosi oczekiwanego efektu. Dlatego ważne jest, aby leczyć się z głową, czyli leczyć serce i umysł jednocześnie.

 

Twoje serce jest piękne i mądre. Uwielbia twój śmiech, uwielbia przyspieszać, kiedy kochasz lub robisz coś ekscytującego, kiedy zachwycasz się światem czy drugim człowiekiem. Uwielbia chwile wytchnienia, kiedy patrzysz na piękne jezioro, wtedy może bić równym, wolnym, miarowym rytmem. To część ciebie, która zawsze da ci odpowiedź, czy to, co robisz jest w zgodzie z tobą. Tam zawsze odnajdziesz swój spokój i swoją siłę. Naucz się sam rozumieć swoje serce, troszczyć się o nie każdego dnia, a dostaniesz jeszcze więcej. Ono uwielbia ruch. Jest zdolne do wielkich rzeczy. Potrafi biec z zachwytem kilkadziesiąt kilometrów przez wysokie góry i pracować nieprzerwanie nawet przez 100 lat. Jeśli tylko o nie zadbasz, da ci tyle energii, ile potrzebujesz, żeby żyć pełnią swojego życia i biec, dokąd tylko zechcesz. Każde serce ma swoją historię, swoje wspomnienia, własne lęki i niepokoje, ale też radości. Twórz zdrową historię dla swojego serca, masz na to większy wpływ niż niejeden lekarz.

 

Wszyscy jesteśmy wewnątrz tacy sami, mamy podobne potrzeby jako ludzie, choć wyrażamy je w różny sposób… „Jest jesień. Wiatr tańczy na złotych liściach…”, to cudowny moment na chwilę zamyślenia przy kubku aromatycznej herbaty, pod ciepłym kocem i pochyleniem się nad słowami Jona Kabat-Zinna: Swoich pacjentów pytam o to, kiedy ostatni raz dziękowali swoim stopom, że ich niosą, wątrobie, sercu, płucom? Serce od narodzin aż do śmierci, dzień po dniu bije w klatce piersiowej, nie mówi: mam depresję, chyba przestanę sobie bić na trochę. A mózg? Może rozwijać się i zmieniać przez cały okres naszego życia. Absolutny cud. Widzenie, jak jesteśmy zachwycający i piękni, to jak powrót do domu. Patrzymy na siebie w lustrze. Dlaczego siebie nie kochać bez względu na wiek? Możemy cieszyć się tym, co mamy teraz. Dlaczego nie cieszyć się porannym przebudzeniem? Albo pięknem nieba, szumem drzew, ciepłem słońca? Świat cały czas do nas przemawia. Już jesteśmy bogaci. W tej chwili. Nie musimy czekać, aż coś się zdarzy.