Nie zgadzasz się ze mną? To dobrze.

Nie zgadzasz się ze mną? To dobrze.

Ktoś kiedyś powiedział, że pnę się do góry jak drzewo. Nie. Ja idę wgłąb. Coraz głębiej zanurzam się w sobie. Bez lin do podtrzymywania mnie samej, bez lin do łączności z powierzchnią. Zagłębiam się w czeluściach, zakamarkach, mrokach i światłach mojego umysłu. Badam od środka przestrzenie mojego jestestwa. I co ciekawe, nie ma tam niczego, czego mogłabym się uchwycić. Nic, co byłoby trwałe, niezależne, oddzielone. Nic, co byłoby chociaż jedną prawdziwą koncepcją, która nie znalazłaby również prawdy w swoim przeciwieństwie…

Dlatego też zaczynam być coraz bardziej elastyczna. Co nie znaczy, że nie mam swojego zdania. Ale dopuszczam też zdanie innych. Inne poglądy, koncepcje i opcje. I dlatego lubię, gdy ktoś się ze mną nie zgadza. Bo to znaczy, że ten ktoś samodzielnie myśli. A jeśli jego myśli są przemyślane, a wywód logiczny, to ta sprzeczna z moją koncepcja wzbogaca mnie. Poszerza moją świadomość. Daje nowe światło na sprawy czy kontekst, którego do tej pory nie brałam pod uwagę. Pokazuje mi inny fragment rzeczywistości, inną jej część, inną perspektywę. Dzięki temu mogę zobaczyć więcej, bogaciej, szerzej.To samo z krytyką, hejtem, czy jak byśmy nie nazwali innej myśli niż nasza własna. Po prostu odmiennej od naszej. Chcę mieć prawo i autonomię do odczuwania tak, jak odczuwam w danej chwili, dlaczegóż bym miała w takim razie pozbawiać Ciebie tego, czego sama tak bardzo chcę? Dlaczego to „moje” musi być zawsze na wierzchu? Dlaczego wciąż muszę toczyć wojny o racje, które nie mają znaczenia, o poglądy, czy przekonania, które nawet jeśli się w nie wgłębimy – nie są tak do końca moje czy Twoje? Tylko dlatego, żeby walczyć? Tylko dlatego, by udowodnić Tobie moją wyższość? A co, jeśli odkryję w końcu w przestrzeniach mojego własnego umysłu, że „ja” wyższości nie posiada? Wtedy zmienia się całkowicie układ sił. Narzędzia walki wypadają z rąk i pozostaje czysta ciekawość odmienności postrzegania świata innej osoby, jej percepcji danej sytuacji, jej jedynego i niepowtarzalnego punktu widzenia. To natomiast poszerza moją świadomość i na koniec daje mi większe zrozumienie rzeczywistości. Bo świat jest bardziej kolorowy niż myślimy, i nie musi zawierać tylko jednej prawdy. MOJEJ.

Wtedy zaczynamy rozumieć drugiego człowieka, takim jakim jest. I wtedy też słuchamy i naprawdę słyszymy… Dlatego też coraz bardziej lubię słuchać, bo gdy człowiek naprawdę słucha, może dużo ciekawego usłyszeć…