Kilka mitów i prawd o psychologii pozytywnej.

Kilka mitów i prawd o psychologii pozytywnej.

Czym jest ta cała psychologia pozytywna?

Często ludzie zmęczeni pozytywnym myśleniem, afirmacjami, które prowadzą donikąd, umęczeni całą tą pozytywnością, zrezygnowani, przybici i nie rzadko z nieukrywaną wściekłością mówią mi – „Nie wierzę w to. Do d… z tą całą pozytywnością. Świat nie jest różowy. Nie ma opcji, nie zmienię go na lepszy. Moje myślenie nic nie zmienia. A raczej zmienia. Doznaję więcej wściekłości i frustracji, bo to całe pozytywne myślenie nie działa”.

Jest tak dużo podręczników o pozytywności i szczęściu, że rzeczywiście w temacie można się nieźle pogubić. Zresztą jak we wszystkim w naszych czasach. Bo jednym z „pozytywnych” skutków aktualnej cywilizacji jest niesamowita ilość informacji, która jest na wyciągnięcie ręki. Niestety ta sama cecha jest również jej „negatywnym” aspektem.

W za dużej ilości informacji człowiek jednak najzwyczajniej w świecie się gubi.

A po co ma się nie zgubić? Żeby podjąć dobre decyzje i lepiej zrozumieć świat.

Ale jak go zrozumieć skoro wokół tyle sprzecznych informacji na każdy praktycznie temat?

Dlaczego ten schemat (sprzecznych idei, informacji i teorii) miałby ominąć psychologię pozytywną?

Macie rację. Nie ominął.

Sterty więc książek o pozytywności i szczęściu, chociaż z pozoru mają w sobie wyraz „pozytywna”, do psychologii pozytywnej nie należą. A to ci niespodzianka!:)

No więc przyjrzyjmy się o co chodzi w psychologii pozytywnej.

  • Czy w psychologii pozytywnej chodzi o pozytywne myślenie? Nie.

Jeśli już, to chodzi o świadome myślenie, a nie o nakładanie na rzeczywistość różowych okularów. Nawet odważyłabym się o pogląd, że w psychologii pozytywnej chodzi o myślenie w ogóle. A często przewrotnie nawet o jego brak. Jak na przykład w przypadku mindfulness, czyli medytacji uważności – ogólnie stosowanym narzędziu psychologii pozytywnej, czyli uważnym byciu, które osiągamy przez odpuszczanie myśli. Nie trzymanie ich. Nie identyfikowanie się z nimi. Skutkiem systematycznego stosowania tego narzędzia, myślenie staje się mniej chaotyczne. Nieskończony strumień myślenia łagodnieje, ucisza się. W ciszy zaś rodzi się mądrość. A mądrość nigdy nie jest jednobarwna. Nie może widzieć więc tylko jednego aspektu rzeczywistości – pozytywnego. Psychologia pozytywna to nie jest więc pozytywne myślenie.

  • Czy psychologia pozytywna to ogólnie pojęta „pozytywna życzeniowość”? Nie.

Dlaczego? Bo psychologia pozytywna bada jakie jest podłoże naszego dobrego samopoczucia i szczęścia. Określa jakie są działania, w wyniku których może poprawić się nasze życie. Daje konkretne narzędzia i inspiruje do działania. Myślenie życzeniowe natomiast, oparte jest na myśleniu magicznym. „Chciałbym to czy tamto”. I niejako, jak za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki to COŚ, czego chcę, powinno samo „czarodziejsko” zmaterializować się u mych stóp. W psychologii pozytywnej chodzi o działanie. O zmianę schematów. O inne postrzeganie rzeczywistości. I jest to PRACA. Często ciężka, trudna i nie bez-wysiłkowa. Nie ma w tym nic z życzeniowości czy z magii. Prosta fizyka. Czysta nauka.

Pewna przyczyna doprowadzi do danego skutku.

Psychologia pozytywna oczywiście nie neguje magii ani żadnych innych koncepcji, aczkolwiek z samą magią nie ma wiele wspólnego.

  • Czy psychologia pozytywna to pozytywne afirmacje? Nie.

Dlaczego? Bo psychologia pozytywna to dziedzina nauki (psychologii), która zajmuje się podłożem dobrego samopoczucia i szczęścia w sposób naukowy, czyli weryfikowalny.

Weryfikowalny, czyli powtarzalny.

Bada więc co jest źródłem szczęścia/dobrostanu i odkrywa przed nami konkretne narzędzia. Między innymi też po to, by jak najbardziej osadzić się w rzeczywistości, takiej jaka ona jest.

Afirmacje za to często negują rzeczywistość. Powtarzasz sobie na przykład codziennie: „Jestem młoda, silna, zdrowa, piękna, bogata i mam przy boku ukochanego”. Afirmacje te, które w tej chwili nie są zgodne z rzeczywistością, mogą stać się z czasem źródłem wielkiej frustracji. Bo możesz pewnego dnia zauważyć, że to całe powtarzanie jest puste, nieprawdziwe, a rzeczywistość jaka Cię otacza jest niezgodna z tym, co powtarzasz sobie jak refren znanej piosenki. Jeśli jeszcze zauważysz, że od samego powtarzania nic się w Twoim życiu nie zmieniło, to może to doprowadzić nawet do depresji.

Nagła świadomość, że nie jestem taki/taka jak chcę czy sobie wyobrażam jest bowiem druzgocząca.

Psychologia pozytywna nie daje gotowych receptur na to, jaki powinieneś być. Za to duży nacisk kładzie na akceptację tego, kim jesteś. Akceptacja jest niezbędnym punktem wyjścia.

  • Czy psychologia pozytywna traktuje o szczęściu? Tak.

Ale nie o chwilowej emocji radości czy uniesienia. Psychologia pozytywna mówi o tak zwanym dobrostanie, który jest często wynikiem zmiany postrzegania tego, co było tu od zawsze. Przygląda się wnikliwie temu, co daje nam prawdziwe szczęście oraz szuka odpowiedzi jak świadomie rozwijać i pielęgnować ten stan.

Czym zatem JEST psychologia pozytywna?

Jest to jedna z najszybciej rozwijających się obecnie dziedzin psychologii.

Nauki psychologiczne poświęcały tradycyjnie wiele uwagi na badanie negatywnych i patologicznych aspektów życia człowieka (lęki, stres, depresja, itp.), pozostawiając na marginesie badanie aspektów pozytywnych. Profesor Martin Seligman, twórca psychologii pozytywnej zaczął zgłębiać te czynniki, które są bezpośrednio związane z aspektami pozytywnymi życia człowieka.

Szukał, badał i analizował odpowiedź na pytanie: co daje nam szczęście?

Tak powstała jego teoria PERMA. Czyli 5 najważniejszych składowych szczęścia/dobrostanu.

  • Po pierwsze do szczęścia potrzebni nam są ludzie. To dobre relacje z innymi są wyznacznikiem tego, że czujemy się szczęśliwi, potrzebni. Chodzi nie o „jakieś” relacje; nie o tysiące znajomych na portalach społecznościowych. Ale o bliskie, dobre i ciepłe relacje z bliskimi ludźmi, z rodziną, z przyjaciółmi. Czy jesteśmy życzliwi? Czy potrafimy słuchać? Czy potrafimy prowadzić aktywny dialog? Czy potrafimy na problem innego człowiek spojrzeć empatycznie? Czy potrafimy cieszyć się z osiągnięć innych? Celebrować je?

Nie tylko Seligman doszedł do tego wniosku.

Jednymi z najszerszych badań czyli najdłuższych w czasie (75 lat) jeśli chodzi o psychologię, były badania przeprowadzone przez naukowców z Harvarda, na temat tego, co sprawia, że ludzie czują się szczęśliwi. Kierownik tego projektu – Robert Waldinger podsumował: „Dobre relacje z innymi ludźmi sprawiają, że jesteśmy zdrowi i szczęśliwi. Kropka.”

(bardzo gorąco polecam obejrzenie krótkiego filmu z podsumowania tych badań: https://youtu.be/q-7zAkwAOYg )

  • Pozytywne emocje. Wyrażanie pozytywnych emocji takich jak np. ciekawość, radość , nadzieja, inspiracja, uznanie daje nam poczucie szczęścia. Najczęściej jednak koncentrujemy się na emocjach negatywnych, które zawężają nam postrzeganie świata. Według prof. Barbary Fredrickson emocje pozytywne i ich wyrażanie poszerzają nasz punkt widzenia. Stajemy się dzięki nim bardziej otwarci, wrażliwsi. Widzimy więcej. W tym miejscu nie można też nie wspomnieć szerzej o emocjach. W psychologii pozytywnej chodzi również o zauważenie naszych podstawowych emocji (złość, smutek, strach, wstręt i radość) i reagowanie adekwante do sytuacji. Nie wyolbrzymione. Nie schematyczne. Nie automatyczne. Narzędziem pomocnym w tym procesie jest znów uważność, dzięki której zaczynamy zauważać stare nawyki i schematy zachowań oraz zaczynamy reagować w bardziej świadomy sposób. Przestajemy być już marionetką w szponach umysłu, zaprogramowanego w dany sposób, powtarzając od nowa niekończący się schemat. Powoli z niego wychodzimy. Reagujemy świadomie, a to przyczynia się do naszego poczucia dobrostanu.
  • Cel i sens. Bez poczucia celu bylibyśmy jak ten statek, który w porcie załadowany po brzegi owocami i warzywami ma odpłynąć, jednak kapitan nie wie dokąd. Stoi więc w porcie i czeka na wiatr. Wiatr jednak nie zjawia się. Po kilku więc tygodniach czekania bez celu, owoce i warzywa gniją. Psują się. To samo dzieje się z naszymi zasobami. Marnują się, jeśli nie wiemy dokąd chcemy dotrzeć. Według psychologii pozytywnej jasne wyrażanie celu i przede wszystkim działanie i podążanie w jego kierunku przynoszą nam dużo szczęścia. Bo jesteśmy „na drodze”. A bycie „na drodze” rozbudza w nas ciekawość, rozpala silniki i daje nam wiatr w żagle aby iść do przodu. Mamy kierunek, dzięki któremu mamy też motywację, by iść tam, dokąd zamierzyliśmy. Bez celu, często nie potrafimy cieszyć się życiem, nie doceniamy tego co jest i co sobie wypracowaliśmy i nawet w skrajnych przypadkach możemy popaść w depresję. Posiadanie celu, tym bardziej jeśli połączony on byłby z głębszym celem, zgodnym z naszymi najgłębszymi wartościami, nadaje sens naszemu życiu. Przez posiadanie zaś poczucia sensu życia odczuwamy duży dobrostan/szczęście.
  • Kolejnym czynnikiem jest zaangażowanie. Czyli tak zwany „flow”. Ten stan jest wtedy, gdy robisz to, co robisz i wkładasz w to całe Twoje serce. Gdy czas staje w miejscu, podczas gdy jesteś zaangażowany w daną czynność. Po prostu jesteś. Wybrałeś daną czynność. Robisz ją. Wykonujesz coś świadomie, zatracając się w tym kompletnie. I nie muszą doświadczać tego stanu tylko artyści. Wystarczy znów trochę uważności, by być całym sobą w czynnościach dnia codziennego, które są niepowtarzalne, jeśli im się dokładnie przyjrzymy. Jeśli masz zaangażowanie w czynności, masz też zaangażowanie w życie, a to bezpośrednio wpływa na poczucie szczęścia.
  • Osiągnięcia. Jak już dokonałeś wyboru, czyli obrałeś cel, zaangażowałeś się w niego, przychodzi czas na osiągnięcie. Według psychologii pozytywnej cieszenie się osiągnięciami nie tylko naszymi ale też i bliskich, przynosi nam duże poczucie szczęścia. Zrobiliśmy coś. Udało się. To jest ten czas na celebrowanie. Na cieszenie się. Możesz być z siebie dumny. A duma (nie mylić z pychą), jest jedną z 10-u emocji pozytywnych według prof. Barbary Fredrickson, która bezpośrednio wpływa na nasze poczucie własnej wartości, a co za tym idzie na poczucie szczęścia.

To tyle w wielkim skrócie, żeby wyjaśnić czym jest a czym nie jest psychologia pozytywna. Jeśli chcesz pogłębić temat polecam książki Martina Seligmana, Barbary Fredrickson czy Eda Dinera.